Ola weszła do sklepu spożywczego.

„Dzień dobry, poproszę tą szynkę.”

„Ile plasterków?”

„Dwieście tysięcy.”

„Spoko, to wyjdzie osiemdziesiąt tysięcy złotych.”

„Najpierw to pokrój, dopiero wtedy zapłacę.”

Kasjerka była poirytowana, no ale co zrobić, zaraz zarobi 80 tysi.

Po dwóch tygodniach krojenia szynki w końcu wyszło 200 tysięcy plasterków.

„Proszę, oto 200 000 plasterków szynki.”

„Da pani jeszcze chwilę, policzę tylko czy się zgadza.”

Po kolejnych dwóch tygodniach, plasterki zostały policzone.

„Dobra, zgadza się.” Powiedziała Ola.

„To teraz płać.”

„Za co? Za tą starą, śmierdzącą szynkę?”

„No przecież ja cię zaraz SKRZYWDZĘ!”

Wtedy Ola instynktownie wyjęła shotguna i wystrzeliła śrut w kierunku kasjerki, lecz ta wykonała salto i uniknęła strzału. Kasjerka przywołała demony z piekła, ale Ola była na to przygotowana i przyzwała magiczną włócznię, którą posiekała demony i kasjerkę. Potem Ola poszła do domu i strzeliła kała w kiblu.

Koniec

Taki jestem znużony ostatnio że nawet nie miałem pomysłu jak nazwać to opowiadanie :v