Wybaczcie za długą nieobecność, ale nie miałem weny :/

 

Prawilny, osiedlowy ziomeczek Sebix robił zakupy w Żabce. Obok niego stało kilkoro gimnazjalistów. Sebix usłyszał ich rozmowę.

„Ej wiecie co chyba sobie kupię T-shirta na zamówienie, taką z wyrąbanym napisem.” Powiedział jeden z nich.

„A z jakim napisem?” spytał drugi.

„JP2GMD! Hahaha!” wszyscy się roześmiali.

Poza Sebixem, który po usłyszeniu tego akronimu tak się ROZSIERDZIŁ że aż nim trzepało. Podszedł do tych gimnazjalistów i postanowił im naklepać.

„Z czego się tak śmiejecie, co gnoje?” zaczął Sebix, „Jak śmiecie obrażać papieża Polaka?!”

„Ale o co panu chodzi?” spytał jeden z gimbusów.

„Gówno, na moim osiedlu obowiązuje zasada, że jak ktoś nie szanuje Jana Pawła Polaka, ten jest frajer, i musi zostać zniszczony.”

„Aha, no spoko, ale jak się pan nie uspokoi to zadzwonimy na Policję.”

„CooO!??!” Wtedy Sebix tak się wkurzył, że złapał za bagietkę obok i przywalił nią gimnazjaliście w ryjec. Gimnazjalista ten został unicestwiony.

„CO PAN ROBI?!?!” wydarła się reszta, „Zabił pan naszego kolegę!”

„Tak kończą frajerzy.”

Wtedy gimnazjaliści wyjęli pały z kieszeni i spałowały Sebixa, a potem jeden z nich użył swoich kapłańskich mocy, by wskrzesić swojego kolegę.

Tak skończył Sebix. Ale potem jak ten gimnazjalista sobie w końcu kupił tą koszulkę, to nauczyciele go wyrzucili ze szkoły a rodzice tak mu naklepali że JEZUSSS.

KONIEC

Mam pomysł na jeszcze jedno opowiadanie z Sebixem, które może pojawi się jakoś w tygodniu.