Mała Syrenka – recenzja

Siema siema ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jakiś czas temu oglądałem Małą Syrenkę Disneya. No nie mogę powiedzieć, żeby był to najbardziej męski film jaki oglądałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Film opowiada historię syrenki imieniem Ariel (niestety nie podali jej nazwiska ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), która chciałaby być człowiekiem, bo się naoglądała różnych drobiazgów ze świata ludzi, które znalazła w zatopionych statkach.

Tutaj muszę napomknąć, że film nie wyjaśnia odwiecznej zagadki jak srają Syrenki – z filmu wycięto te fragmenty przed światową premierą.

Mała Syrenka dostała dwadzieścia nominacji do Oscara, ale niestety nic z tego. Dodam też, że film ten jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że ryby są obrzydliwe ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak można być rybą co nie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Albo tym takim homarem, czy jakim tam mięczakiem jest ten czerwony przydupas.

Najfajniejszą postacią w Małej Syrence jest Ariel, gdyż nie chce być rybą tylko człowiekiem, za co ją szanuje, bo kto chciałby być rybą cnie?

Najgorszą postacią w caluśkim filmie jest taka zdałniona mewa, która niby ma być śmieszna, i chociaż jest, to częściej niż śmiechnąć miałem ochotę jej przywalić ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie no może nie aż tak, ale nie pasuje do tego filmu. Nigdy nie lubiłem tych głupkowatych postaci, które nic nie wnoszą do filmu, i są tam tylko po to, by durne, bezmózgie dzieci miały radochę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

No ale nic to, film jest słodziutki <3 I owszem, jest to bardzo męskie i dojrzałe, by się ekscytować dobrym wątkiem romantycznym w animowanej bajce. Kek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Przyznam też, że przez ten film boję się oceanów i mórz jeszcze bardziej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przy scenie sztormu miałem ciarki na DUPIE. Bo wiecie, głęboka woda jest straszna ( ͡° ͜ʖ ͡°) Można się utopić, albo zostać pożartym przez morskie stwory. Serio, codziennie na świecie aż dwieście osób umiera na śmierć spowodowaną odgryzieniem dupy przez krakena.

Serio, jakbym miał do wyboru spierdzielać przed Tornado albo przed Tsunami… to chyba bym się zesrał ( ͡° ͜ʖ ͡°) Bo oba są przerażające.

Ej zaraz, czy ja przypadkiem nie mówiłem o filmie Mała Syrenka? I nagle zacząłem gadać o jakichś potworach i katastrofach? Ale beka ( ͡° ͜ʖ ͡°) No w każdym razie, polecam Małą Syrenkę każdemu, ale przede wszystkim tym, co lubią syrenki ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie no a tak na serio to fajny film, uroczy (nie oceniajcie ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), bardzo śmiszny. Tylko nie polecam tej wersji gdzie syrenka zamienia się w morską pianę i umiera, bo to chore ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wizualia: 8/10 Jezusicku, jakie to morze przerażające ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Udźwiękowienie: 7/10 fajne piosenki, lecz są filmy Disneya z dużo lepszymi

Fabuła: 8/10 Bardzo dobrze opowiedziane (prawie jak na moim blogu ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), przykuwa dupsko do fotela przy oglądaniu.

Humor: 8/10 Każda postać jest na swój sposób śmieszna. Poza tą mewą zdałnioną. Śmiechałem często w scenach z Ariel.

Feels: 9/10 jak na Disneya jest to mocno wzruszający film, choć nie tak bardzo jak Shrek od DreamWorks, Shrek jest jak cebula i śmierdzi mu z dupy, i nie wiem w ogóle po co o tym mówię

OGÓŁEM: 8/10 Bardzo dobry film o rybach i krabach i małżach i syrenkach i mokrej wodzie ( ͡° ͜ʖ ͡°) I że tak powiem, choć są lepsze filmy Disneya, ten przypadł mi do gustu dzięki głównej bohaterce i elementom IŚCIE humorystycznych. Polecam często drapać się po dupie podczas oglądania dla wzmocnienia wrażeń.