Grzesiek poszedł na uczelnię i zobaczył swojego kolegę Norberta.

„Cześć Norbert.” Przywitał się Grzesiek.

„No siemka.” Odparł Norbert, „Przyniosłeś psie gówno jak kazali?”

„Że co?”

„No babka z programowania powiedziała ostatnio, że mamy na dzisiaj przynieść psie gówno.”

„Lol??! Nie pamiętam by tak mówiła.”

„Trzeba było nie spać na zajęciach.”

„I co ja teraz zrobię?”

„Pożyczę ci pudełko plastikowe, a ty do niego nasrasz i powiedz babce że to psie gówno.”

„E no co ty, skapnie się. Przecież psie gówna są małe.”

„To ewentualnie nasraj do pudełka, odkrój mały kawałek gówna i ulep je tak, by wyglądało na psie.”

„No spoko, brzmi jak plan.”

Wtedy Grzesiek zdjął portki i wystrzelił gówno z dupy prosto do pudełka.

„Ej no downie, ale kto powiedział żebyś to robił na korytarzu przy wszystkich??” skrzywił się Norbert.

„O lol, nie pomyślałem.”

„No nie pierwszy raz.”

Norbert poszedł pod salę, a Grzesiek odkroił mały kawałek gówna a resztę wyrzucił na podłogę, po czym dogonił Norberta. Po chwili cała grupa weszła do sali.

„Dobra moi drodzy, wyjmijcie wasze psie gówna.” powiedziała pani, „Dobrze, a teraz wsmarujcie je w klawiaturę waszych komputerów.”

„Aa co jak ktoś przyniósł swojego laptopa i nie chce go ujebać gównem?” spytał Piotrek.

„To ma problem.” Odparła pani.

„A po co w ogóle to robimy?” spytał Bartek.

„By zwiększyć wydajność komputera.” Odparła pani, „A potem możecie zlizać klawiaturę z pysznego gówna i będziecie mieli obiad z głowy.”

„Fuu…” skrzywił się Bartek, „Przecież to chore!”

„Jak ci się coś nie podoba, możesz iść na inną uczelnię.”

Grzesiek wtedy spytał Norberta:

„Ej a co jeśli tylko psie gówno zwiększa wydajność, a ludzkie nie?”

„Ty żartujesz?” zdziwił się Norbert, „Przecież żadne gówno wsmarowane w klawiaturę nie zwiększy jego wydajności. Robimy to bo chcemy zdać, przecież widzisz że babka ma nierówno pod sufitem.”

Grzesiek trochę się uspokoił i wsmarował swoje gówno w klawiaturę. Wtedy komputer eksplodował i zranił wszystkich w sali.

„Co tu się odjaniepawla?!” wydarła się pani, „Grzesiek! Użyłeś ludzkiego gówna?!”

„Yyy, no tak, ale to przecież każde gówno by spowodowało takie zwarcie!”

„CZYŚ ty zgłupiał?!” pani wstała z podłogi i otrzepała się z kurzu, „Ludzkie gówno doprowadza do zwarcia! Patrz!”

Pani zaczęła wykonywać operacje na komputerze z klawiaturą posmarowaną psim gównem.

„Widzisz jak śmiga?? To dzięki psiemu gównu! ” powiedziała pani. Jej komputer faktycznie chodził bardzo szybko. „Twoje, ludzkie gówno doprowadziło do wybuchu komputera, za który będziesz płacić!”

Wtedy Grzesiek wyciągnął zza pleców wielką pałę i zmiótł wszystko wokół z powierzchni planety.

KONIEC

Na koniec tak tylko dodam, że jaranie się pedałami to kolarstwo, a Majka i żółta koszulka to kolarz i strój.