Super opowiadanie, polecam.

Jasio wszedł do łazienki i zaczął srać. Dużo napierdział i gówno wychodziło powoli, ale przynajmniej nie prysło wodą z kibla na jego odbyt. Kiedy gówno w całości opuściło odbytnicę Jasia, podtarł dupę, podciągnął spodnie i wyszedł.

Spacerował se tak po osiedlu kiedy to zobaczył kilkoro dzieci grających w piłkę. Dzieci go ujrzały i doń podeszły.

- Ej, czy to ty jesteś Jasio, ten gej osiedlowy co to wszyscy go wytykają palcami i którym się straszy dzieci? – spytał jeden dzieciak.

- Owszem. – odparł Jasio.

- Czy to prawda że srasz co najmniej trzy razy dziennie, plus raz pod drzewem na placu zabaw gdy nikt nie patrzy, i traktujesz to jako swój cel i obowiązek w życiu? – spytało drugie dziecko.

- Owszem.

- A możesz przestać mówić ciągle „owszem” i dać mi swój autograf? – ostatnie dziecko wyjęło kartkę i długopis z kieszeni.

- Pewnie, jak się nazywasz?

- Kamil… ej czekaj, czemu ci tak ręce walą gównem?

Jasio powąchał łapy i aż się skrzywił.

- O kurde, chyba nie umyłem rąk po sraniu… – stwierdził.

- Fuu, ale z ciebie śmierdziel, Jasio! Nie chcę autografu który śmierdzi gównem!

Dzieciaki uciekły a Jasio pobiegł do domu szybciutko i wszedł do łazienki.

Nałożył mnóstwo mydła w płynie na dłonie i zaczął je myć. Następnie spłukał je i umył je ponownie.

- Kurczę, nadal śmierdzą gównem! – Jasio był bliski do odrąbania sobie dłoni, ale wtedy wpadł na świetny pomysł…

- Już wiem! – ucieszył się. – Muszę umyć je jeszcze sto razy i będą pachnieć!

Umył więc ręce jeszcze sto razy i faktycznie już nie śmierdziały, ale zajęło mu to cztery godziny.

I dlatego, dzieciaczki, musicie pamiętać, by myć ręce zaraz po zrobieniu kupy, gdyż w przeciwnym razie gówno zaschnie i wasze ręce będą niemal niemożliwe do umycia.

Jasio odetchnął z ulgą i żeby uczcić zwycięstwo nad obsranymi ręcami, poszedł się wysrać. A potem strzelił jeszcze jednego kała, i jeszcze jednego, i jeszcze jednego.

I jeszcze jednego.

KONIEC

I jeszcze jednego.