GRUDNIOWA PRYKAWICA 2016 cz.2 – MIKOŁAJKOWE CUKIERECZKI

Trochę zbyt późno się skapnąłem, że nie napisałem opowiadania, więc będę wymyślał wszystko w biegu :0

Zosia srała właśnie w pokoju wspólnym gryffindoru. Wtedy Harry Potter poczuł smród jej gówna i umarł. Ron i Hermiona opłakiwali go, podczas gdy Zosia wróciła do sypialni dziewcząt.

- OMG! – podskoczyła z zachwytu Zosia. – Dostałam prezent!

Koło jej łóżka leżała torba pełna fajnych rzeczy.

Zosia rzuciła się na łóżko z torbą prezentów i wypakowała wszystko po kolei. Dostała Fasolki Wszystkich Smaków Bertiego Botta w edycji limitowanej (wszystkie fasolki były o smaku gówna), czekoladową żabę (też o smaku gówna), Śmiejżelki (zgadnijcie o jakim smaku), oraz paczkę wyjątkowo dziwnych cukierków.

- Hmm, ciekawe jak smakują te cukierki. – pomyślała sobie Zosia, po czym zjadła jednego.

Wtedy podłoga zaczęła się trząść a brzuch Zosi burczeć głośno. Nagle Zosia pierdła, a smród z jej dupy utworzył portal między światem Harry’ego Pottera a Piekłem.

Armie diabłów z Szatanem na czele wparowały do Hogwartu i zabiły WSZYSTKICH. Zosia przeżyła, gdyż schowała się pod łóżkiem.

Przeżył też Dumbledore, który skapnął się że coś jest nie tak i wyszedł ze swojego gabinetu, tylko po to by ujrzeć, jak diaboły zabijają wszystkich uczniów i nauczycieli.

Dumbledore wyciągnął różdżkę, lecz Szatan mu ją zeżarł. Na szczęście dyrektor miał zapasową, ukrytą w dupie, i rzucił zaklęcie, które zabiło wszystkie diabły i wskrzesiło uczniów i nauczycieli. Nawet Harry’ego Pottera.

Wszyscy się ucieszyli, a Zosia ukradkiem wyrzuciła piekielne cukierki do kibla. A potem rozdała wszystkie pozostałe cukierki o smaku gówna wszystkim uczniom i nauczycielom, którzy wpałaszowali je ze smakiem.

KONIEC

Ej, nawet nieźle wyszło tak bez przygotowania. Widzicie już jaki ze mnie geniusz literatury?