GRUDNIOWA PRYKAWICA 2016 cz.1 – ZOSIA WPAKOWUJE SOBIE MANDARYNKI DO GĘBIORY

To już trzecia z kolei seria grudniowa na tym blogu. Tym razem główną bohaterką jest Zosia ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wszystko fajnie, pięknie, w tym miesiącu co najmniej cztery opowiadania gwarantowane, juhu… dla was fajnie. Ja jeszcze muszę to wszystko tłumaczyć na Ass Cupcake ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zosia siedziała w swoim pokoju i szamała mandarynki. Nagle ściany jej pokoju zaczęły się trząść.

- Wtf, co się dzieje? – podeszła do okna i wyjrzała na zewnątrz.

Wtedy ujrzała Godżillę, która niszczyła miasto! OMG! Ale to nie ona była powodem tych wstrząsów, tylko mocne, długofalowe pierdy z dupy Zosi.

Zosia z każdym kęsem mandarynki wypuszczała z dupy falę uderzeniową, nieodczuwalną na początku. Fale kumulowały się w jądrze Ziemi i powróciły jako trzęsienie ziemi.

Wtedy mama Zosi przyszła do jej pokoju.

- Zosiu, zgadnij co zrobiłam na obiad. – zagadała mama.

- Mamo, miasto się wali a ty tylko o żarciu?

- Nic nie zrobiłam! HA! Ale cię wkręciłam, prawda? Przyznaj, że tego się nie spodziewałaś!

- A ty pewnie nie spodziewałaś się TEGO!

Zosia wpakowała sobie do paszczy mandarynkę w całości i zmiażdżyła ją swoimi kłami. Trzęsienia się nasiliły, i wszystkie wieżowce w mieście obróciły się w pył.

- Zosiu, dlaczego jesteś taka gópia?! – krzyknął jej brat z drugiego pokoju. – Przez te wstrząsy nie mogę odrobić pracy domowej!

Zosia nie wytrzymała i strzeliła kałem w podłogę. Kał przebił się przez powierzchnię Ziemi i uderzył w jądro planety. Ziemia po prostu eksplodowała. Nic nie zostało.

To znaczy została Zosia, która swoją magią Szatana teleportowała się do wymiaru Harry’ego Pottera.

CDN…

Tak to jest, gdy przypomnę sobie o grudniowej serii wieczorem, gdy mi się nic nie chce :v Następne opowiadania będą się toczyć w świecie Harry’ego Pottera, lol. ( ͡° ͜ʖ ͡°)