PASKUDNE NERDY cz.1 – KRAINA GÓWNA

Seria z okazji 30 tysięcy wejść na bloga. Miałem zamiar nadać bohaterom imiona stałych czytelników Durnot, ale się zorientowałem, że wszyscy macie jakieś nienormalne imiona ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i od jakichś trzech miesięcy jedyna osoba która komentuje to Kasta, a głupio tak robić jubileuszowe opowiadanie poświęcone tylko jednemu czytelnikowi. Więc nikt nie dostanie roli ( ͡° ͜ʖ ͡°) A teraz czytać! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jakby co to nie mam bólu dupy ani nic ( ͡° ͜ʖ ͡°) No dobra mam ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale no wiecie, wasza strata ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tak do was mówię, jjjjj, Anna P. i ten trzeci, jak mu tam, czekajcie sprawdzę ( ͡° ͜ʖ ͡°) Aa, błe ( ͡° ͜ʖ ͡°) Weźcie się ogarnijcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

 

Zbysiu siedział w swoim mieszkanku w akademiku i grał z kolegą Czarkiem w Magic the Gathering, taką durną karciankę.

- A teraz atakuję cię tym potworem i BUM!!! NIE ŻYJESZ, ROZUMISZ?! – wrzasnął Zbysiu.

- A NIE! Bo ja używam tego spella i cię rozwalam, HA! ALE DOWN! – zaripostował Czarek, a Zbysiu aż pryknął ze strachu.

- Ale jak to!?? – spytał drżącym głosem Zbysiu. – Przecież nie masz dość many by rzucić to zaklęcie!

- A mam, zobacz, tu się jedna karta many schowała pod drugą, o.

- Ej no tak nie można! Chcę rewanżu!

- Słaby jesteś ( ͡° ͜ʖ ͡°).

- A chcesz w mordę??

- No dawaj ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Już mieli się ponawalać po ryjach, kiedy do mieszkania wszedł Ryszardzik.

- Ej głąby, przestańcie się bić, mam dla was coś ekstra! – powiedział.

- Co takiego? – spytał Zbysiu.

- Nową karciankę, która jest lepsza od Magic the Gathering.

- E tam! – Czarek machnął ręką. – Nic nie jest lepsze od Madżik!

- A spójrzcie żesz chociaż.

Ryszardzik położył na stole dwie talie nowej, dziwnej gry karcianej.

- „Kraina Gówna”?? Co to za zryta nazwa? – Zbysiu złapał jedną talię i zaczął ją oglądać z każdej strony.

- To nowa gra, którą wydali na rynek dosłownie dzisiaj ( ͡° ͜ʖ ͡°). – rzekł Ryszardzik. – Jest podobna do Magic, ale zupełnie inna ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Koledzy siedli przy stole i Ryszardzik zaczął tłumaczyć mechanikę rozgrywki.

- Każdy gracz dobiera po 60 kart ( ͡° ͜ʖ ͡°) Potem wykładają manę, jedna na rundę.

- Jak wygląda mana? – spytał Czarek.

- To te karty, Kawałki Gówna. Im więcej masz Kawałków Gówna, tym silniejsze karty możesz potem zagrać.

- No spoko, spoko.

- Potem wykładasz potwory, tu masz na przykład Wielkie Śmierdzące Gówno, które po wejściu na pole bitwy robi taki rozpierdziel że po prostu nie ma zmiłuj.

- To znaczy co robi?

- No po prostu jest taki silny, że ja nie mogę, wszystko niszczy, wykładasz i wygrywasz, taka super karta.

- Serio?

- Noo, a czasem możesz chcieć użyć zaklęcia, na przykład Potężne Pierdnięcie, które zadaje miliard obrażeń.

- Wow, no to faktycznie super gra. – stwierdził Zbysiu. – Dawaj gramy partię.

Zbysiu wziął jedną talię, Ryszardzik drugą, po czym zaczęli grać.

- To ja wykładam jeden Kawałek Gówna i rzucam tego ziomka za jeden many. – powiedział Zbysiu.

- To słabe zagranie by rzucić Kałowego Szczura w pierwszej rundzie. – stwierdził Ryszardzik. – Przy wykładaniu go możesz wybrać jednego swojego potwora i pomnożyć jego siłę o dziesięć tysięcy, a tak to straciłeś ten efekt.

- Dobra nieważne, ciekawe co ty byś zrobił. – rzekł Zbysiu.

- No bym na przykład rzucił zaklęcie Smród Dupy za 1 many, które sprawiają, że przeciwnik w swojej następnej turze może wystawić 10 Kawałków Gówna naraz.

- Że co?! – Czarek się wtrącił. – Po co miałby to robić?

- No bo Smród Dupy robi też tak, jeśli przeżyłby moją rundę, automatycznie wygrywa grę. – odparł Ryszardzik.

- Wtf??

- No patrz, teraz ja. Dobra, to wykładam Kawałek Gówna i wystawiam Stęchłe Gówno, potwora o koszcie 1 many.

- Co on robi? – spytał Zbysiu.

- Nic, stoi w miejscu i śmierdzi. Ale ma taki efekt, że dopóki jest na polu bitwy, przeciwnik nie może wykonać żadnego ruchu.

- Co??! To jak mam go zabić?!

- No na przykład rzucając tak zwaną Kartę Pułapkę, którą możesz rzucić nawet w mojej turze. Masz jakieś w ręku?

- No zobaczmy… O, proszę: Gówniana Zasadzka. „Zniszcz wszystkie potwory jakie tylko chcesz, oraz te których nie chcesz.”

- No, czyli to niszczy wszystko dosłownie. No to moje Stęchłe Gówno i twój Kałowy Szczur idą do cmentarza. Twoja runda.

- Rzuć tą kartę, Zbysiu! – Czarek pokazał na pewną kartę w ręce Zbysia.

- No ok. – zgodził się Zbysiu. – To wykładam Kawałek Gówna i mam 2 many, oraz rzucam to: Kałowe Monstrum.

- O w mordę, dobra karta. – stwierdził Ryszardzik. – A co powiesz na to? Moja Karta Pułapka: Pyszne Gówno. „Przejmij kontrolę nad wszystkimi potworami wroga.

- Ej wtf?! – wkurzył się Zbysiu. – To bez sensu!

- Ale cię zrobił, łoo! – zdziwił się Czarek.

- No to moja runda. – rzekł Ryszardzik. – Wystawiam Kawałek Gówna, mam 2 many, i rzucam zaklęcie za 2 many Deszcz Gówna. „Każdy gracz wystawia wszystkie swoje Kawałki Gówna”.

- O lol, to teraz mamy po 20 Kawałków Gówna. – powiedział Zbysiu.

- No tak, a moja runda jeszcze trwa. – oznajmił Ryszardzik. – Rzucam zaklęcie Gówniana Potęga. „Pomnóż siłę potwora przez Kwadrylion i odejmij jeden.” Rzucam je na Kałowe Monstrum.

- WTF?! – wykrzyknęli Zbysiu i Czarek.

- Noo, a jeszcze mi zostało 10 many. Rzucam zaklęcie Kula Gówna i walę ci na ryj trylion trylionów obrażeń.

- OMG!

- A teraz wystawiam potwora Gówniane Bóstwo, który ma następujący efekt: „Zabij swojego potwora i zadaj wrogowi obrażenia równe jego sile pomnożonej przez nieskończoność.” Zabijam więc kałowe Monstrum i na ryj masz nieskończoność obrażeń, dziękuję wygrałem.

- … I to wszystko? – zdziwił się Czarek.

- Ta gra jest bez sensu! – stwierdził Zbysiu.

- Mówisz tak tylko dlatego, że przegrałeś ( ͡° ͜ʖ ͡°). – odrzekł Ryszardzik.

- Może pograjmy w co innego? – zaproponował Czarek.

- Dobra, to pograjmy w wyrzucanie Ryszardzika przez okno ( ͡° ͜ʖ ͡°) – powiedział Zbysiu.

- Ok. ( ͡° ͜ʖ ͡°) – zgodził się Czarek.

- No chyba nie ( ͡° ͜ʖ ͡°). – powiedział Ryszardzik, po czym zmienił się w wielkiego latającego nietoperza, który srał guanem gdzie popadnie.

Zbysiu cisnął w niego talią Krainy Gówna i zadał mu tym rzutem 1 punkt obrażeń, z puli 10 miliardów punktów zdrowia Ryszardzika.

Na szczęście Czarek miał ukryty w dupie Ognisty Miecz, który płonął ogniem, i wbił go Ryszardzikowi w dupę, zadając mu dość sporo (1000000000000000000000000000000000000000) obrażeń.

Ryszardzik zamienił się z powrotem w człowieka, po czym padł martwy, a Czarek i Zbysiu wrzucili jego truchło do piwnicy Akademika, gdzie czaili się straszni czytelnicy Durnot, którzy zjedli Ryszardzika ze smakiem.

CDN…

Wtf ( ͡° ͜ʖ ͡°)