IŚCIE SZATAŃSKA PRZYGODA JASIA I MAŁGOSI

To pierwsze opowiadanie które nie wstawiam od razu tylko daję na tak zwane zdalne wstawienie w Halloween. Wiecie, piszę 30-ego i samo się wstawi 31-ego.
Ale jaja ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Było późne popołudnie w tak zwanych Kielcach. Jaś i Małgosia siedzieli w pokoju w domku i bawili się scyzorykiem dziadka. Wtedy Jaś się skapnął, że przecież dzisiaj jest Halloween.

- JEZUS MARIA! – wydarł się. – Przecież dzisiaj jest Halloween!
- OMG! – Małgosia rozdziawiła paszczę. – Musimy spytać babcię czy nam pozwoli wyjść wieczorem!

Wtedy babcia zjawiła się w progu.

- Możecie o tym zapomnieć gnojki! – babcia wyraziła swoją dezaprobatę. –

Zostaniecie ze mną w domu. Pokropię drzwi wodą święconą i demony do nas nie przyjdą.

- Ale babciuuuu! Małgosia zawyła. – Przecież to tylko zabawa!
- No właśnie! – dodał Jaś.
- Nie pozwolę wam uczestniczyć w święcie diabelskiego Szatana! – babcia powiedziała stanowczo. – Amerykanie próbują nam wcisnąć ten piekielny kult, ale my się nie poddamy.
- Babciu, ty zgłupiałaś chyba. – stwierdził Jaś. – Przecież żadnego dziecka nie obchodzi kult Szatana.
- Dzieci tylko chcą się poprzebierać i przy okazji zdobyć cukierki! – powiedziała Małgosia.

Babcia pokręciła głową, ale w końcu uległa.

- No dobrze. – rzekła. – Idźcie. Ale macie się ZACHOWYWAĆ!
- Huraaa! – ucieszyły się dzieci i przytuliły babcię.

Jaś i Małgosia poszli do swojego pokoju i wyjęły z szafy kostiumy. Jaś przebrał się za diabła, a Małgosia za wampirzycę.

Poczekali jeszcze pół godzinki aż się zrobi cimno i wyszli.

- Już myślałem że nam nie pozwoli wyjść, starucha jedna. – skrzywił się Jaś.
- Noo, lord Szatan nie byłby zachwycony. – pokiwała głową Małgosia.
- Musimy tej nocy załatwić tyle spraw… wyssać dusze dwóm osobom, poświęcić je czarnemu Panu i wysmarować się psim gównem.
- Nie zapomnij o upolowaniu i zjedzeniu czarnego kota na cmentarzu, oraz o przekabaceniu kogoś na stronę Szatana.
- Fakt… co roku wymagania wzrastają…
- Prawda, ale przecież nie możemy się poddać. Chcesz, by nas wykluczono z Kościoła Szatana?
- Niee, coś ty. Ośśk, dawaj tutaj.

Podeszli do jakiegoś domku i zapukali.
Jakaś młoda para otworzyła.

- Ooo, spójrz kochanie jakie słodkie dzieci! – powiedziała pani.
- Pewnie chcą cukierki? Zaczekajcie, zaraz wam przyniosę. – powiedział ziomek.
- Niee, nie ma takiej potrzeby. – Jaś machnął ręką. – Wystarczy że ofiarujecie swoje dusze Szatanowi.
- Hahaha! Ale śmieszne dzieci! – uśmiała się pani.
- To chyba im dam więcej tych cukierków! Hahaha! – śmiechnął jej mąż.

Wtedy Małgosia otworzyła japę szeroko i wessała doń dusze młodej pary.

- Wtf, co się stało? – pani dziwnie się poczuła.
- Co nam zrobiłaś? – spytał się ziomek.
- A, nic. – odparła Małgosia. – Po prostu wyssałam wam dusze.
- Wut?!?
- Jeszcze są normalne, ale jak poświęcimy je z bratem Lordowi Szatanowi, po śmierci nie pójdziecie do Nieba, tylko do żołądka Szatana, który was zje i się posili, by mieć siłę na zniszczenie ludzkości.
- Aha, fajnie. A tak na serio to co nam zrobiłaś?
- Pryknęłam na was.
- Aha, hahaha! Macie tu cukierki i dobrego straszenia!

Młoda para, nieświadoma swojej nieuchronnej zagłady, pożegnała Jasia i Małgosię i dała im cukierki w czekoladzie. Wiecie, te takie śmietankowo-truskawkowe puszyste cukierki w czekoladzie, wspaniałe.

Małgosia wyjęła wtedy z kieszeni obrazek szatana i pryknęła na niego. W ten sposób oddała pochłonięte dusze Szatanowi.

- Okej, no to wysysanie i poświęcanie dusz mamy z głowy. – stwierdził Jaś. – Dawaj chodźmy się teraz wysmarować gównem.
- No spoko, to potem pójdziemy zwerbować kogoś do czarnego kościoła.

Poszli znaleźć kilka psich kup na chodniku i wysmarowali się nimi.

Wtedy podeszły do nich jakieś dzieci w strojach szkieletów, zombie, spidermana itp.

- WTF, Jakie śmierdziele! – krzyknął jeden. – Patrzcie, smarują się psim gównem!
- HAHAHAHA! – zaśmiały się dzieci.

Wtedy Jaś śmiechnął.

- Serio nie widzieliście nigdy rytuału smarowania gównem? – prychnął. – Patrzcie na to!

Wtedy Jaś wystawił rękę do przodu i w jego dłoni zaczęła się formować kula gówna. Po chwili wystrzeliła i rozbiła się na ścianie pobliskiego bloku, zostawiając gówniany kleks.

- Wow! – dzieciaki rozdziawiły paszcze. – Co za moc!
- Jak się tego nauczyć??
- Czy to przez to że wysmarowałeś się gównem??
Jaś zaczął wyjaśniać.
- To było podstawowe zaklęcie pierwszego stopnia magii gówna, Pocisk Gówna. – oznajmił. – Magię gówna można stosować tylko w noc Halloweenową, lecz uprzednio trzeba ją aktywować smarując się psim gównem.
- OMG! – ucieszyły się dzieci.
- Czyli Halloween czyni z gówna taką moc? – spytało jedno z dzieci.
- Nie. – odrzekł Jaś. – Magia gówna pochodzi od Szatana. Gówno to, obok ognia i ciemności, jeden z trzech głównych żywiołów Piekła, a Halloween to święto Lorda Szatana. Szatan udostępnia swoim sługom magię gówna tylko w Halloween.
- O KURDE! – dzieci znowu rozdziawiły paszcze.
- Jak zostać sługą Szatana?
- Właśnie! Chciałem jeszcze dzisiaj wypróbować magię gówna!

Małgosia wyjaśniła:

- Musicie udać się do członka Kościoła Szatana rangi co najmniej Kapłana.
Wprowadzi was w tajniki Piekielnych Nauk i przeprowadzi z wami Czarną Mszę Inicjacyjną. Podczas niej musicie złożyć przysięgę Szatanowi. Po niej będziecie pełnoprawnymi rekrutami Kościoła Szatana, a po śmierci zostaniecie diabłami.

- ŁOOOOOOOOOO!!
- Gdzie znajdziemy Kapłana Szatana??!
- Z tego co wiem, w tej chwili powinna się odbywać doroczna msza ku czci Szatana, w lesie pod Karczówką. Jak się pospieszycie, może zdążycie zanim się wszyscy rozejdą.

Dzieciaki pobiegły do lasu ucieszone.

- No, to właśnie zrekrutowaliśmy jakieś 5 ludzi. – Ucieszył się Jaś.
- Szczerze powiedziawszy wątpiłam, że uda nam się zrekrutować choć jedną. – przyznała Małgosia. – No, to teraz tylko upolujemy i zjemy czarnego kota na cmentarzu i możemy wracać.

Wtedy z krzaków obok wyskoczył czarny kot.

- LOL, czarny kot! – krzyknął Jaś.
- Łap go! – krzyknęła Małgosia, po czym oboje rzucili się na kiciusia.

Jasio i Małgosia ciskali w kota Pociskami Gówna, ale kot ich zręcznie omijał. Jaś się wtedy zdenerwował i użył zaklęcia gówna 2-go poziomu – Kula Gówna. Była to większa wersja Pocisku Gówna, która eksplodowała przy zderzeniu, pokrywając otoczenie gównem.

Kula Gówna wylądowała obok kota, a eksplozja rzuciła nim wysoko w górę.

- O nie! Łap go bo ucieknie! – krzyknął Jaś.

Małgosia użyła zaklęcia poziomu 3-go – Gejzeru Gówna. Z ziemi wystrzelił wielki gejzer gówna, który wystrzelił Małgosię w powietrze. Małgosia już prawie złapała kota, kiedy oberwała w ramię kulą z pistoletu, którą ktoś wystrzelił w jej kierunku.

- AHARhaRGHAraHRAHRghARHhAHGRhaGRhGH!!!!!!!!! – Zawyła Małgosia diabelskim głosem i upadła na ryj. Czarny kot uciekł.
- Kto to?! Pokaż się! – krzyknął Jaś.

Wtedy ujrzał postać wyłaniającą się z cienia.

- To TY??!

W świetle latarni pojawiła się babcia Jasia i Małgosi.

- Wiedziałam, że jesteście szatanistami. – powiedziała babcia, przeładowując rewolwer. – Pozwoliłam wam wyjść, dzięki czemu mogłam w sekrecie wyjąć mój stary rewolwer.
- Co!??
- 50 lat temu byłam łowczynią demonów. Te kule są ze srebra, poświęcone przez samego Papieża.
- No i co z tego, że są ze srebra?
- Popatrz na Małgosię.

Jaś spojrzał na Małgosię. Albo raczej na to, co z niej zostało, czyli kupkę pyłu.

- NIEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!! – zawył Jaś, po czym aktywował swoją diabelską formę. Wyrosły mu rogi i ogon, i kał zaczął niekontrolowanie ciec z jego odbytu.
- HARGHARGARAHGRGGHARGHARHGR!!!
- Giń, bestio!

Babcia wystrzeliła kulę w ryj Jasia, ale ten przywołał Ścianę Gówna, wysokopoziomowe zaklęcie gówna, zarezerwowane tylko dla diabłów i najbardziej zasłużonych sług Szatana.

Kula ugrzęzła w ścianie gówna, a Jaś rzucił się na babcię, i już miał jej odgryźć głowę, kiedy oberwał w łeb z shotguna i padł, po chwili zamieniając się w pył.

- O, to ty! – babcia się uśmiechnęła.
- Tak, to ja. – powiedział dziadek. – Wyczułem obecność szatańskiej mocy w pobliżu.
- Ty, to dawaj rozwalimy wszystkich szatanistów w Kielcach, co?
- Ok, yolo!

Wtedy babcia i dziadek wpadli do lasu pod Karczówką i rozwalili wszystkich. Nawet te dzieci, które wcześniej tu przybiegły i już się smarowały psim gównem.

Szatan nie miał już władzy nad Kielcami, i następnego dnia, we wszystkich świętych (jedynym prawidłowym święcie) przyjechał Biskup i poświęcił kielecką ziemię, uwalniając ją z objęć Szatana na zawsze.

Od tamtej pory każdy, kto praktykował magię gówna, był skazywany na przymusową wycieczkę w jedną stronę w przestrzeń kosmiczną.

KONIEC

1298 słów, kek. A jeszcze muszę to przetłumaczyć na Ass Cupcake :v